joanna liszowska
 joanna liszowska
Zagłuszał nas turkot wozu podskakującego na leśnej drodze, powiązanej wyłażącymi z piachu tysięcznymi korzeniami Ale nie mogłem Zdawał sobie sprawę, że jest ranny Kobiety spały już od dawna, gdy z trudem podnieśliśmy się z ławki i obejmując się za ramiona, wyszliśmy pod sad Postanowiłem zaczaić się na policjanta w Ptasim Dole Ale kilku z nich już się nie podniosło - A gdzie ty teraz jesteś, Mojsze? I to nie tamtego podzielonego na dwie połówki przez Adama i Ewę, ale całego raju Po prawej, potykając się o zrudziałe na słońcu włoski, szła mrówka, dźwigając prześwietlone do czarnej główki jajo Wchodził w nią coraz głębiej To ty Musiała wtedy schylać głowę, żeby nie zawadzić o gałązki, i jej usztywniona tybetka podnosiła się odsłaniając szyję Miałem w ręce to wielkie jabłko, to żywe stworzenie