cyganieWprawdzie słońce przesiewające się przez jabłonkowe gałązki utraciło poranny puch, ale jeszcze nie zbielało do idącej w popiół rędziny Nie zdążyłem ich zabrać Pierwszy też raz od dwóch lat nie słyszałem polującej u krokwi kuny i nie widziałem przed wejściem w sen jadącego na karej trzylatce Jaśka A ja rzeczywiście, chociaż do tego nie przyznawałem się nawet przed samym sobą, szykowałem bryczuszkę już nie z myślą o wygodzie matki, ale dla oczu dziewczyn, które coraz częściej przechodziły koło mojego domu, zjawiały mi się w snach, na dnie rzeki, gdy po całodziennej pracy w polu kąpałem się, nurkując do piasku i do iłu Przyglądając się pilnie tańczącym, spostrzegłem kilku chłopaków zza wody, ze wsi Jaśka Gdyśmy się przebudzili i zerwali na równe nogi, zobaczyliśmy uciekającego w las lisa Z okolicznych domów posypały się szyby Najwidoczniej razem z matką uradziły, żeby przy mnie nie napomykać ani jednym słowem o tym wszystkim To ja też chcę Przeciwnie, wydawało mi się, że właśnie taka woda jest akuratna, żeby wyprać w niej weselny welon, krakowską czapkę z pawimi piórami i co tylko ucięty z doniczki mirt