muppet show gonzo
 muppet show gonzo
- Zagraj Stachowi Przed zmierzchem ogromnymi stadami przesuwało się po niebie razem z wieczorną zorzą rozmaite ptactwo Zabierając chlebaki i wymawiając się od garnuszka mleka, wyszliśmy od wójta Podawałem je stojącemu za płotem Stachowi Ale przydybał mnie, gdy podawałem mu szklaneczkę z malagą Ubrani w przyniesione przez matkę spodnie, w świeżo uprasowane koszule, obuci w podkute gwoździami komiśne trzewiki, zjechaliśmy na tyłkach z wysokiego siana wprost na klepisko Obejrzeliśmy się dopiero wtedy, gdy między nas weszła ręka z czerwonym jabłkiem - Ja mam od serca prawą Wyjąłem ją ostrożnie z tego żołnierskiego spania na jednym łokciu i żeby jej jabłka nie ugniatały, położyłem ją na prawym boku, tuż koło siebie A może to wcale nie był archanioł, tylko ja sobie nieopatrznie pomyślałem o nim, gdyż akurat tego dnia zmawiałem muzykę za lasem A jak cię utuczą, przyjdę do ciebie Już wcześniej zabiłem W końcu domyśliliśmy się, że jej chłopa zabrali nasi I znowu pod sadem było cicho