sytuacja gospodarcza w okresie 1918 1939I widziałem też tego starego zugsfürera, mówiącego raz na tydzień jedno zdanie, ponoć najlepszego przy szabli ułana A gdy się odrobiłem i rozjechane w tysięczne koleiny drogi, ściągnięte mrozem, zadzwoniły pod okutymi kołami, wybraliśmy się z Jaśkiem do pobliskiego miasteczka Z tego lasu, z jego fioletu, przychodził zawsze pierwszy śnieg i pierwszy mróz Po drugiej strome rzeki, prawie niewidoczna w parującej wiklinie i w sadach, ciągnęła się wieś Stacha - A nie mówiłam, Piotr, nie mówiłam Helu, i na rękach będę cię nosił Gdy kur nazbierało się więcej i nie wydusił ich pomór, lis, tchórz, łasica, a gospodyni trafiła się oszczędna i cierpliwa, wożąc jajka z jarmarku na jarmark i ciułając grosz do grosza, można było kupić po kilku czy też po kilkunastu latach jeszcze jedną krowę, drugiego konia, młynek do wiania zboża, a nawet pół morga Na nich gwizdałeś, żeby się wystraszyli, żeby uciekli, boś chciał być ze mną Lubię cię, gdy śpiewasz Obok niego stał drewniany kuferek Inni natomiast napomykali o młodziutkiej służącej pracującej w ich domu Spod niego wypadła wielokrotnie złożona bibułka