ognoza pogody
 ognoza pogody
Tylko się zabrałem i zamknąłem drzwi, i wyszedłem na drogę To nic, Piotr I na ramionach też mi je połóż Zawsze będziesz dla mnie dziewczyną Przyłapywałem się bowiem coraz częściej na szeptaniu zapamiętanych z dzieciństwa kołysanek, na oskubywaniu z korony kwiatów ślepia i stokroci Nie chcąc jej dłużej dokuczać, skierowałem się w stronę sołtysowego domu - To ja ci dam moje Na chwilę Po prawej, potykając się o zrudziałe na słońcu włoski, szła mrówka, dźwigając prześwietlone do czarnej główki jajo Wymyśliłaś sobie tego kogoś Na nasze głowy spadło kilka kwiatów Jak na łąkach po sianokosach