transformatory energetyczneI wyciągając z kieszeni pistolet, mówił powolutku do wrzeszczącej kobiety: Toteż mimo że się prawie dusiłem, siedziałem pod wodą, próbując się uśmiechnąć do Jaśka, do Stacha, do Mojżesza, do Heli, wtulonej całym ciałem we mnie na zielonej od mchu strzesze - Bierz ją, kochaneczkę Podałem flaszkę Mojżeszowi A ponieważ oczy miałem zamknięte, mogę powiedzieć, że moje ręce pierwszy raz widziały i pierwszy raz słyszały Pogwizdując i łamiąc na kolanie wiklinowy susz, rozpaliłem pod blachą I znów połykał chleb Żeby ani tobie, ani mnie nie zjawiał się więcej Stach Wprawdzie przyrzekliśmy sobie, że nie będziemy rozmawiać, ale w żaden sposób nie mogliśmy zasnąć I już się nie wstydząc, myliśmy sobie plecy Uchyliłem je ostrożnie, gdyż mi się zdawało, że jeśli nacisnę mocniej na skobel, rozlecą się w moich rękach A wtedy wam zagram - Ja też, Helu Przymusu też nie ma