pasy a ci�za
 pasy a ci�za
- Ptaszkuje tak z głodu Po przyjściu do siebie nie mogłem wysiedzieć w domu Wystarczyło ponoć szczyptę tego ziela wypić o wiosennej jutrzni z garnuszkiem brzozowego soku, aby już w nocy, we śnie, zobaczyć wyśnioną czy też wyśnionego I znowu nie wiedziałem, co Mojżesz gra Byle tak na wojnie Widząc ten rower, niesiony przede mną, i tego listonosza, siedzącego na wyciągniętym siodełku, sięgałem do kieszeni po rewolwer A zrabowaną forsą dzielił się z dziewczyną i wdówką I usłyszałem płacz dziecka Chociaż i bez śpiewania też cię lubię, chłopie Dźwignąłem się na kolana Nie było wątpliwości A gdy się poderwę na baczność, kapitan podejdzie do mnie i prawie nie otwierając tych uciekających od pocałunków ust, powie: Nawet zdarzyło się, że siadając w kucki przy drodze na papierosa i podając sobie kapciuch z tytoniem, częstowaliśmy jeszcze kogoś trzeciego Dbała zresztą o to, żebym w niedzielę mógł sobie pospać dłużej