quotmateusz szczawinskiquot uj
 quotmateusz szczawinskiquot uj
Dopiero gdy ujrzałem się w lustrze cały w osypanych jabłkami gałęziach, w złocących się wierzbach na błoniu, na tle ruchomych wzgórz za Wisłą, gdy drasnąłem niebo nad strzechą domu Heli i domu Marysi, przystanąłem I nawet nie dlatego że dziewczyna jak igła wybrana ze stogu Wszyscy trzej zostaliśmy wcieleni do piechoty Od nikogo tego nie chcę16 Dopiero z paru kroków, gdy jabłka zaokrągliły się na powrót i każdy liść był obszyty światłem, rozpoznałem siebie - Jestem, dziadku Jakubie W każdym razie czuliśmy się jak po bitwie I podrzuciłem go pod powałę Chciał się jak najokazalej ubrać, kupić nową uprząż na konie i malowaną na zielono bryczuszkę Oprócz tego z drzwi prowadzących do komory, przez ich spaczone deski, sączył się gorzki zapach zsypanego do sąsieków zboża, przyciśniętych kamieniem w dębowej beczce suszonych śliwek i wiszących u powały powiązanych w pęczki ziół O, Boże, a gdzież się podziały te jabłka? Tyle ich tu we dnie Ale teraz jest nasze wesele