kair
 kair
Bitwa trwała prawie do wieczora Gdy było już po wszystkim, gdy komendant, ściągnięty ze ścieżki za ręce i za nogi, leżał wraz z rowerem w pustym dole po wybranych ziemniakach, przywalony zetlałą słomą i ziemią, zeszliśmy z Hela do wody, żeby się obmyć Również Stach nie mógł zasnąć Był tu dziś w południe Proszę cię, pociąg mnie za warkocz, Piotrze Kołyska malowana była w rajskie ptaki, w cietrzewie czubiące się nad wiosenną wikliną i w różnokolorowe maki (to na sen), z których zamiast kwiatów rozwijały się roślinne słońca A gdy przestawało szeptać siano, zaczynała koniczyna Trzymając cały czas prawicę w kieszeni, coraz mocniej ściskałem spluwę Za dużo tego w lustrze, chłopie I zugsfürera Wydawało mi się bowiem, że w jego strzesze musi być ciepłe zagłębienie od naszego snu Dopiero teraz, po latach, zachciało mi się na powrót malowanej na wiśniowo bryczki