n 9Trawa pod sadem, podsiana białą koniczyną, nie tknięta kosą ani zębami kozy, ani siekaczami królika, była pełna rosy i niemal do kostek zasłana urywającymi się przez całą noc jabłkami - Widzisz, synku, chciałbym wypić twoje zdrowie - I zaraz potem dodałem, myśląc o Mojżeszu: - Ty też go zabiłeś - Cholera, alem sobie popił Przed kościołem było pusto I teraz też zabija Ale dochodząc do jeziora lub do zagajnika, zawracałem, przypomniawszy sobie podarowane mu granaty A ja tymczasem będę szukał tego, który go zabił Nie słyszałem ani parskania koni, ani tym bardziej rozkazów i komend W was też wszystko widać Podobną głowę miał Chrystus wiszący na krzyżu w naszym parafialnym kościele Żeby rozmowa się nie przedłużała, wyciągnąłem niepostrzeżenie butelkę z kieszeni i stawiając ją na stole, spojrzałem na sołtysa I mimo woli przechylałem głowę