zrd poznanI wyjmując z zanadrza klarnet, przytknął go do ust A ponieważ jeszcze mi szumiało w głowie po wypitej maladze, po kilku kieliszkach wódki, wziąłem się pod boki i zacząłem się krygować między widocznymi w lustrze jabłonkami Spojrzałem na siebie I musiałem aż do krwi zagryźć wargi, żeby nie widzieć siebie śpiewającego na chórze wielkopostną pieśń połamaną kołkiem, przebitą na wylot To mówiłem: - Tyś zabił, ty, ty, ty! - do siebie, do tego drugiego siebie, który wziął z rąk Mojżesza i Stacha osikową twarz i ubrał ją sobie potajemnie Z dalekiego błonia, ciągnącego się prawie pod las, spędzano do sąsiedniej wsi porykujące bydło Piotrze, i nigdy się nam nie zjawi - A cóż ty tu robisz, synku? I królika zabiłeś Bo będę z tobą tańczył do upadłego, aż się nam w oczach będzie ćmić Koło domu Heli, aby nie przechodzić przez jej podwórze, wszedłem w pola Widziałem, że Hela chce wysunąć rękę spod jego ramienia i podejść do nas - Wolała, wolała Oczywiście żadnej ryby nie było