british council
 british council
Tylko piorunem I powiedziałem wszystko Z kilku liszajów ciekła żywica Było już mocno po południu i cała dywizja szykowała się do odmarszu, obawiając się ponownego ataku Niemców, gdy Stach przyciągnął mnie do siebie Inna rzecz, że miałem jeszcze sporo grosza, chociaż pokaźną sumę użyczyłem Jaśkowi na to nieszczęsne wesele, oszczędzonego z tych dwóch złodziejskich zim Nad nią coraz niżej jechał na wiatraku kozak biegnący przez las z obnażoną szablą Teraz we dwójkę, ona po jednej gałęzi, a ja po drugiej, leźliśmy jak odpustowe niedźwiedzie na dach domu I pierwszy raz od dzieciństwa, idąc na kolanach po tym piachu, wykapanym z gromnicy, zapadającym się pode mną, pachnącym spalenizną, igliwiem i Ziemią Obiecaną, modliłem się żarliwie, żeby mi się nie zjawiał więcej ani Jasiek, ani Stach, ani Mojżesz Bierz, bo ci przyłożę A gdy mi się to nie udało, zacząłem strzelać do osiki z rewolweru Była to przyśpiewka o mnie, o Heli, o naszym weselu i o rychłych chrzcinach