uniwersytet mc sklodowskiej przyjecia
 uniwersytet mc sklodowskiej przyjecia
Pod tym chrustem wrzeszczałem jeszcze na całe gardło jedną z tych obraźliwych przyśpiewek, ułożonych niegdyś zmyślnie o kawalerce z tamtej strony rzeki, i wracałem do domu Biegając z nią po izbie, szeptałem: Sołtysówna spoglądała na mnie, uśmiechając się z zawstydzenia Wymyśliłaś sobie tego kogoś Nawet więcej niż wszystko Ale również i ja coraz częściej myślałem o tych dwóch dziewczynach Zugsfürer, siedzący za mną, wiercił się niespokojnie, ale gdy do mojego śpiewania dołączył się kapitan i Hela, również on zaczai przytupywać do taktu I dłoń wyciągnąłem z tym jabłkiem za płot A gdy byliśmy sami i drzwi były zamknięte na klucz, wyjąłem z kieszeni sztylet i położyłem go na stole - Będę, Helu Gdym wychodziła z kościoła, szła na odpust, na jarmarku łaziła między kramami, a choćbym tylko wychodziła w pole, chłopów aż zatykało Szczęście mnie spotkało Gdy podchodziły pod mój dom, starały się iść lekko i tanecznie