strajk ostrzegawczy
 strajk ostrzegawczy
Szedł przede mną, trzymając ręce z dala od siebie, jakby pod pachami niósł po dwie paczki przesłane z Ameryki Widzę, że ją też masz Podniosłem z ziemi dwa jabłka i przerzucając jej warkocz na plecy, podałem je jedno Pogwizdując i idąc gęsiego, gdyż brzeg był urwisty, podmyty przez rzekę i ścieżynka ledwie w nim wybita, doszliśmy do brodu Gdyby nie glansowane buty z cholewami, wziąłbym go za listonosza Wszyscy nieśli je na ramieniu Wtedy chłopcy siłą odciągnęli mnie od drzewa Wpadłem między nie i porywając ścięte ptaszysko, uciekłem do lasu Chłopak przystanął przed basami, przypłacił i zaśpiewał I na rękach też go nie przyniosłem - Ale ja mówię o nim Coraz częściej też brałem matkę na ręce i biegając z nią po izbie, podśpiewywałem sobie co weselsze kawałki A gdy przestawało szeptać siano, zaczynała koniczyna Dopiero gdy na wiosnę pokłóciłem się z Helą, wyzywając ją od suki, gdyż uśmiechnęła się do Pawełka i pogłaskała go po rękawie, i nie widzieliśmy się przez parę tygodni, na powrót byłem jednym i drugim Piotrem