polskie radio plczestotliwosciLeżał w niej zawinięty w arkusz kratkowanego papieru z wypisanym wyraźnie wyrokiem oficerski rewolwer Przecież nie niedziela Tu, ukryty w malwowym i piwoniowym ogródku, byłem dla nich niewidoczny Pociągnąłem jeszcze mocniej Wyglądało to tak, jakby trawa spoglądała na niebiosa złotymi, coraz bardziej poszerzającymi się ze zdziwienia źrenicami A teraz idź spać Ale nie chciał tego jabłka Na siebie - A nie mówiłam, Piotr, nie mówiłam Nad lasem świeciła wieczorna gwiazda Wepchnąłem Stacha na schodki Muzyka najwyraźniej szykowała się do zagrania - Tego nie chciałam Opierając się plecami i potylica o deski stodoły, stanąłem na baczność