faceciWystarczyło ponoć szczyptę tego ziela wypić o wiosennej jutrzni z garnuszkiem brzozowego soku, aby już w nocy, we śnie, zobaczyć wyśnioną czy też wyśnionego 200 tys - Głodnyś? Ale gdy mnie zapraszał na wesele, spoglądał na ciebie stojącą na brzegu I gardło miałem przebite nożem, i bolał mnie szczyt brzucha Wziąłem jabłko z jej dłoni Teraz powolutku, powstrzymując na lejcach śpieszące się do żłobu konie, wlokłem się kopyto za kopytem Nigdy jeszcze nie słyszałem tak swojego imienia jak pod tą wodą Ubrany tylko w sukienne spodnie, juchtowe buty i zgrzebną koszulę, trząsłem się z zimna Stąd ci młodzieniaszkowie z ogolonymi do skóry i natartymi gęsim smalcem głowami, klęczący w czasie suszy u przydrożnej kapliczki, to pławienie świętych obrazów w przepływającej skrajem lasu rzeczce, póki na przednówku nie brzęknie w zimowym jęczmieniu sierp i bochenek chleba, ościsty jak jaźwiec, nie potoczy się po stole, owo wynoszenie do lasu nowo narodzonych dzieci zawiniętych w poświęcane ziele Jasiek tymczasem ściągał z żerdek pod sadem lub z ganków pierzynę, upychał nią wór i po zastodolu nawiewał za rzekę do wdówki I Niemcy ich jeszcze nie tropili Nie odpowiadałem im, podcinając batem odpasione konie Tałes, tę najmniejszą Arkę Przymierza, schowałem do kieszeni