195 116 34 98
 195 116 34 98
- Ale cicho Matka natomiast stawiała na blasze wszystkie sagany, jakie były w domu Podnieśliśmy kuferki z bruku Nie udław się, Piotrek Chciałem do niego zagadać, ale przypomniawszy sobie Mojżesza śpiącego obok mnie i Stacha zza wody, wolałem z pogaduszką poczekać na nich I kąpalibyśmy się w tej wodzie dopóty, dopóki nie narodziłby się z niej mały nasz Nie imała się ich rdza Oprócz niego nikt jej nie potrafił zagrać Nie poszliśmy jednak na kurzy rosół do jego domu Dobrze, Mojsze? Stał teraz przy nas z tym wiśniowym rowerem podtrzymywanym udami Dziewczyny, wtulone w matkę, popiskiwały z przerażenia Odezwały się działka