wendt
 wendt
I gwiżdżąc na palcach, wszedłem z szablą uniesioną nad głową w śpiewaną przez Mojżesza polkę Miało najwyraźniej przepuklinę Powtarzałem sobie: W studziennie mroźnej wodzie zmywałem z siebie żniwny kurz i żniwny blask I ja też chcę, żeby to było nasze wesele Konie były bliżej Wieś wzmiankowana w 1285 r I przez cały czas patrzyłam z wikliny, jak podchodzisz do niego Obok niego stała wdówka, za nią młodziutka służąca w welonie Gdy był ode mnie nie dalej niż trzy - cztery kroki, wiedziałem już, że to Hela Wie pan, do tej Obiecanej Ziemi Od razu po obiedzie, wyciągnąwszy z zakamarków butelki z pokostem, puszki z farbami, zabrałem się do odnawiania kołyski i konia na biegunach