archeolog
 archeolog
- Nie dasz rady, Pawełku Ale również i ja coraz częściej myślałem o tych dwóch dziewczynach Ponieważ koło koni i wozu krzątaliśmy się we dwójkę, po kwadransie byliśmy gotowi do drogi Ośpiewywani przez ptaki, spotykając co chwilę wybiegające z młodnika zwierzęta, wracaliśmy do domu Do tego jeszcze prawie wszyscy pozostawiali brzytwy w kuferkach oddanych do magazynów Z radości odtańczyliśmy nad nim polkę Ogier narowisty Muzyka zaczęła grać podaną jej melodię Pierwszy raz, już w Rzeszowskiem, kąpaliśmy się pod jakimś małym miasteczkiem Schodząc z piaszczystego brzegu do brodu, przemyliśmy twarze Znad głowy ich tnij Przypomniało mi się pobojowisko, tyle że nie było na nim powalonych ludzi ani zwierząt