gzrybica stop
 gzrybica stop
Całowała mnie w usta Wóz, usztywniony okrąglakiem, szedł wyraźnie bokiem, celując dyszlem w przedwieczorne niebo Smak krwi zmieszał się ze smakiem wiklinowej miazgi I Hele, i Marysię widzieliśmy Teraz obydwie z matką kręciły się koło blachy, zaczyniały chleb, doiły krowy, darły pierze I rzekłem: Pod wierzbami w migających mi twarzach ludzi starałem się dojrzeć głowę w jasnym warkoczu A gdy ją już chwytałem za rozpleciony warkocz, wskoczyła w schodzącą do stawu kukurydzę5 Za jajka kupowało się sól, naftę i zapałki Przymykając oczy, zobaczyłem spoconego Szwaba leżącego przy karabinie maszynowym I szczęście miałeś A już biegaliśmy po piasku, szczękając zębami Sądziłem, że pod jesień ożenię się z Helą, a wtedy miło nam będzie leżeć na sianie, wyjmować z niego jabłka i pogryzać Jeszcze przez chwilę wystawało z