traktat wspolnot europejskich
 traktat wspolnot europejskich
Gdy wargami doszła do serdecznego palca, sykałem z bólu Pod wysokim, wymytym przez rzekę brzegiem, zasłaniającym od wiatru, stał Jasiek, trzymając krótko przy pysku karą trzylatkę - I który z was lepszy? I ten Abraham Judka był na tym podwyższonym błoniu Abrahamem z Judei, i jego chałat, podbity czarną podszewką z jedwabiu, rozwiewał się na wietrze, na wołaniu bożym Ja też coraz częściej zamiast legionowych piosenek wyśpiewywałem w drzemce swoją ulubioną pastorałkę czy też wielkopostną pieśń wkładaną w usta przebitego włócznią Chrystusa Takie szczęście miałeś z tą wojną Oczywiście zdarzało mi się, że idąc spać do stodoły, ogarniany coraz bardziej jej słomianym ciepłem i słomianą drzemką, zapadając się po dziurki w nosie w zwiezione w czerwcu siano, nazywałem się cichutko: - Chytry, Chytry, Chytry Wszystkie kamyki były białe, z wyjątkiem jednego czarnego Wszyscy czekają, kiedy zatańczymy, bo chcą zatańczyć ze mną Czasem tylko w niedzielne popołudnie spotykaliśmy się nad rzeką Gdy u trzeciej widać było dno, zdążyliśmy wypić po wielekroć zdrowie Heli, matki, kapitana, zugsfürera, i chłopców W pierwszej chwili nie poznałem go Chciałam się spytać, czemuś taki sam Początkowo sądziłem, że to jakieś bezdomne psisko poluje na kuropatwy i wygłodniałe zające