odzial b b b01
 odzial b b b01
Pod wierzbami, przytrzymując się zwisającej gałęzi, z trawką w zębach, stała córka sąsiada Oprócz tego cały przysiółek był ogrodzony, a raczej opalikowany Prawie drzemałem z otwartymi oczami Zresztą żydowska muzyka przyszła też za wcześnie - Jeśli ten popiół spadł na moich wrogów, na ich oczy i usta, i ręce, i nogi, i na ich sen, i na sen tego snu, to możemy iść I Marysi mówiłem, że to nasze wesele Pogwizdując obszedłem staw dookoła A inni chłopcy, nawet szpakowaty kapitan o rękach wyjętych z mszału, o ustach uciekających od dziewczęcych ust, od pocałunków, paradowali, zwłaszcza w niedzielne popołudnia, przez całą wieś, po dróżkach polnych, nad rzeką, wiodąc pod rękę swoje dziewczyny Podniosłem Hele i mając ją w ramionach, tańczyłem tak z nią, póki nie rozbolały mnie ręce, póki pot ściekając z czoła kropla po kropli nie zalał mi oczu - A wiesz, Piotr, swoją drogą, dziwne pszczoły w tych stronach hodują Piotrze? Przecież ci już mówiłam o nim Zapatrzony w tańczących, spoglądając na coraz bardziej rozplatający się w tańcu warkocz, dopiero teraz wyczułem, że ktoś stoi za mną i cichutko oddycha Wtedy chłopcy siłą odciągnęli mnie od drzewa To złote jabłko