httpmmcp era plObierali to wszystko bagnetami, piekli na patykach i krztusząc się pożerali Ale się bałam mówić o niej Skręciwszy papierosy z czarnej jak smoła machorki, ściągali buty, wylewając z nich rosę Przy szynkwasie mignęła mi biała niemal czupryna chłopaka zza wody Ale ponieważ nie przyszedłeś się pożegnać, myślałam jak o kimś, kto już wypił wodę, zjadł jabłko, nasycił pragnienie i nie ma ochoty na drugi garnuszek, na drugie i na trzecie jabłko Żeby leżał na sianie goły, golusieńki, nóżkami fikał i wrzeszczał Spojrzałem jeszcze raz na jego gęstą, prawie białą czuprynę Starałem się to robić na stojąco, żeby zmacać, gdzie i jak długo nie ma gruntu Rozpogodził się dopiero wtedy, gdy mu obiecałem, że jeszcze raz po przyjeździe z pola przetrząsnę siano Spostrzegłem, że co chwila zerka w naszą stronę Jako znajomek z sąsiedniej wsi, wkręciłem się między kawalerką stojącą za chłopami siedzącymi na sosnowych ławkach i ćmiąc papierosa, czekałem, kiedy sołtys przestanie gadać