test drive unlimitedRaz tylko doszedłem po jego śladach do samego lasu A tu akurat musiałem trafić w tę dziwkę Rad też byłem z siebie, że umiałem powstrzymywać wirujące we mnie i wokół mnie obrazy z ojcem pośrodku Na moich rozrzuconych rękach i nogach siedziało kilku chłopców Tuż po Jaśku wchodzi do stodoły, w siano, a z tego siana we mnie cały kościelny chór Nikomu o tym nie powiem I nawet nie potrzebuję patrzeć na tę żydowską muzykę idącą po podwyższonym błoniu, aby ją widzieć idącą po niebie, gdyż tyle razy widziałem ją przechodzącą tamtędy, że mam w swojej pamięci, w swoim śnie owo weselne przejście po niebie dla tej żydowskiej muzyki Och, jak ja ci zagram, Piotr Kołyska malowana była w rajskie ptaki, w cietrzewie czubiące się nad wiosenną wikliną i w różnokolorowe maki (to na sen), z których zamiast kwiatów rozwijały się roślinne słońca Ponoć byli zabici i ranni Bo zanim spiknęliśmy się z sobą, był Jasiek Niechby, zdejmując chałat i jarmułkę, przeszedł się przez całą wieś z Marysią pod rękę, usiadł z nią nad rzeką i zaśpiewał jej, och, jak zaśpiewał Zasłaniając się rękami, opadali z powrotem w trawę