hiszpaniaPonieważ, jak zwykle, Pawełek się spóźnił, zabrałem z sobą zegarek listonosza i wyciągając go co chwila z kieszeni kamizelki, szturchałem w plecy woźnicę, żeby popędzał i tak już w galopie konie Schyliłem się po ił i po glinę, żeby zalepić jej zachodzące bielmem oczy, jej trzęsące się usta Grając na klarnecie wojenny psalm, szedł po jutrzennym niebie Obejrzeliśmy się dopiero wtedy, gdy między nas weszła ręka z czerwonym jabłkiem - Zabiłem Dziadek Jakub, wysapawszy się, wyciągnął z kieszeni fajkę, upchał ją tytoniem i pykając z cybucha, spoglądał na mnie To jak się od niej o tym dowiedziałem, przyszedłem do ciebie Wtedy dopiero zaczęła się sączyć krew Jak dzwon, dziedzic Ledwie wygrzebaliśmy się z siennego brodła, zjeżdżając po jego stromym boku na ziemię, posadziłem Mojżesza, żeby mu było wygodnie na zgarniętej wiązce potrawu - A daleko do twojej wybranej? Bo jakby było daleko, to może byś wytoczył bryczkę? I jak ci rozkażą, znowu będziesz zabijał