aloesI napatrzeć się nie mogą Po chwili odskakiwała drewniana zasuwa od drzwi i białe ręce obejmowały Jaśka Teraz szedłem razem z nim Na tym niebie, gdy mrużyłem oczy, widziałem nawet pomordowanych Drabinka przy raju Również dzisiaj wyskakiwały z niego, wierzgając w płytkiej wodzie i rżąc donośnie, spłoszone rzucanymi przez nas jabłkami konie - Zabiłem A jakby go nie było w tobie, nie byłoby go we mnie, w jego rodzicach I spraw weselisko Przeto długo i starannie ważyłem jabłko w dłoni Schwyciłem go za gołą piętę i przywlokłem na wiązkę siana No, to nie jest tak źle, jeśli baby nasyłają na nas Rozkopując po ciemku siano, wybierałem z niego złote renety, upychając nimi kieszenie i zanadrze