pierscien atlantow
 pierscien atlantow
Nie wyglądaliśmy na świętych ani na wracających z odpustu, ani tym bardziej na złodziejaszków, chociaż w naszych zanadrzach przy każdym stąpnięciu kołysały się zerwane nocą jabłka - Ale ja teraz chcę Zagram jak się patrzy - Piotrusiu, a byłeś już tam, u niego, za wodą? Boś mówił, że masz być i zanieść książeczkę wojskową, i jeszcze coś tam zanieść Choćbym od tej pory zamiast własnej nosił osikową twarz Ożenek swój trzymał w tajemnicy przed wszystkimi Tylko ON Z tą osikową twarzą pod powiekami zasnąłem dopiero przed świtem Noc w noc, nie dowierzając dłoniom, nasłuchiwałem całą swoją istotą zwiastowanego nam wzgórza On grał na klarnecie, a ja śpiewałem wysokim, jak hartowane w białej glinie żelazo, głosem Zaraz po przyjeździe z kościoła Hela z matką zaprowadziły mnie do stodoły i ściągając ze mnie buty, rozebrały mnie prawie do naga, wpychając pod pierzynę Tak boso, gdy spadł deszcz, szło się do kościoła I moje ciało, palec po palcu, dłoń po dłoni, noga po nodze, jak tamto poranione ciało i przebite ciało, zeszło się w sobie Przyszedłem Tymi rękami zabiłem