patyna patyna elzbhieta
 patyna patyna elzbhieta
I słyszałem, że mówię: - To ON Wypędziły mnie do kuchni Podobnie jak pistolet i naboje był zakapany miodem W sosnowym, poczynającym pachnieć żywicą i parchającymi się zwierzętami lesie, rosnącym na piaszczystym pagórku, tych podwójnych śladów było więcej Nie wiedziałem, o co chodzi jej i proboszczowi Gdybyś ich nie przechytrzył, oni by przechytrzyli ciebie, wszystkich nas by przechytrzyli Ponieważ namnożyło się zajęcy i łatwo je było łapać we wnyki, coraz częściej do chleba dodawałem kawałek mięsa Z topoli spadały ścięte kulami gałązki W owsie odszukałem koszyk i akacjową łupkę Żelazem i szablą Ponieważ listonosz był rosły, wydawał się jeszcze wyższy w porannym słońcu na wyciągniętym siodełku Wziąłem dziewczyny pod ręce i przytulając się do nich, wszedłem w wiklinę W niedzielę i w każde święto paradowałbym w niej z matką do kościoła Zarośnięci, przysypani kurzem, jedzący byle co i byle jak, przysiadając się na przygodne furki, podjeżdżaliśmy do jakiegoś większego miasteczka