chwasty l�kTak się strasznie bałam Złączyłem ich dłonie Gdy byłem kilkanaście kroków od niej, spostrzegłem, że w plecionej opałce niesie jabłka Uradziliśmy, że w ciągu zimy wystarczy wyprowadzić za Wisłę kilka koni, żeby się porządnie ubrać, mieć na arak, na rum i na kmiece basy na każdym weselu Nie było jej jednak przy tym dużym świetle Gdy nagle wyrwałem głowę z wody, poraziło mnie sierpniowe, pszeniczne i jęczmienne słońce, przechodzące powoli w dymiące popiołem kartoflisko Najlepiej dziewczęce, a może czarodziejskie, książęce, królewskie, diabelskie imię - Toś mnie urządził Stałem przy łóżku wyprostowany, mając ciągle wyciągnięte ręce Wprawdzie już wtedy nie bardzo mnie obchodziło, jakie przezwisko przyszyje mi wieś, nie było człowieka bez przezwiska, ale ta kościelna świergotką wyraźnie mnie ubodła - To dlatego go tak widzisz, żeś go już przedtem, jeszcze na festynie, nad wodą