polskie autbusy
 polskie autbusy
Znajdę ci jakiś kąt u znajomych Zdarzało się, że siadaliśmy z nimi na miedzy i ćmiąc machorkę, rozmawialiśmy o skończonej wojnie Również tej niedzielnej jutrzni najpierw zobaczyłem rozwiewające się na wietrze chałaty i basy niesione na ramieniu, i skrzypce wciśnięte pod pazuchy To proszę was, odejdźcie ode mnie, ty, Stachu, i ty, Mojżeszu, ty, poruczniku z końca wsi, i ty, wikary mieszkający koło plebanii u wdowy - Och, Piotrze, jakiś ty głupi Biorąc to ociekające wodą ciało, wyniosłem je na brzeg Płakał Ledwie wyszedłem z domu, idzie mi naprzeciw ta drobna sołtysówna, widywana we śnie, pachnąca sianem, rozgniecionymi jagodami, zielem i snem Zacznie rodzić, będą nad Warszawą W uchylonej furtce, przytrzymując się sztachet, stała matka A gdy się wreszcie udało postawić tego muzykanta osobno i osobno basy, usłyszeliśmy, jak ten ówczesny kawaler, a dzisiejszy ojciec mówi do zebranych wokół weselników: Jakoż tacy, którym zapachniało śmiercią, tę śmierć, która z ciebie, z twojej szabli na nich spoziera, paluszkiem kiwała, aż do drugiej śmierci ciągle widzieć będą i to w twojej twarzy, Piotrze