hotel senacki
 hotel senacki
I sad, i pole za sadem, domy za polem, złote wzgórza i za złotymi wzgórzami jeszcze coś i jeszcze W leju głębokim na dobrego chłopa, leżał Mojżesz I będziemy się kąpać nagusieńcy w stawie, i w rzece się kąpać goluśko będziemy Spojrzałem na moje ręce leżące obok srebrnej łyżeczki I wstrzemięźliwość w obcowaniu z moim zmarłym rodzicem, z jego życiem, nadal widocznym w każdej blaszce uprzęży, w przyszczypku na bucie, w młotku, w każdej kitce na strzesze, nie przeszkadzała mi w skrupulatnym prowadzeniu gospodarstwa Przyłączyłem się do jej tańcowania Gdy utknąłem na ścianie koło drzwi, dopadł mnie i grzmocąc pięściami, wrzeszczał: Uspokajałem je, odwracając się do nich i sypiąc im na kolana zakupione wcześniej cukierki w papierkach Sięgnąłem nawet ręką, żeby ją pogłaskać po splecionym, przyprószonym popiołem warkoczu Zacząłem wołać na Mojżesza