gierki
 gierki
Chodź Naszeptywałem im w uszy zdrowaśki, urywki psalmów zmieszanych z kolędami i nasłuchiwałem, jak przelewa się w nich wypita rankiem woda Nie mógł się tylko podnieść ten dzisiejszy ojciec, a dawny basista i nie mogły stanąć na drewnianej nodze załamane pod nim basy Gdy wróciłem, Stach leżał nad rzeką w cieniu wierzb Wracając do domu, wstąpiłem do karczmy Mazury stanowią liczbę mnogą Z twoim ojcem było to samo W nocy nasmarowaliśmy je rzepakowym olejem i okręciwszy w szmaty, zakopaliśmy naszą broń koło studziennej cembrowiny A on nie wiedząc o tym, że mu chcę oddać Marysię, opowiadał mi, jak chciał mieć czerwone trzewiki, wdziać je w niedzielę, zajść pod kościół i przestępując z nogi na nogę, żeby skrzypiały szyte grubo podeszwy, czekać razem z kawalerką na wychodzące dziewczyny Jeden mogę ci dać Nie dręcz starej Gwiazd tych zresztą też prawie nie było widać, gdyż jabłonki, mimo że paroroczne, prawie łączyły się z sobą gęstymi koronami, a i niebo w dymie i kurzu idącego z letnich burz i koszonego zboża