artykuly dekoracyjne- Proszę cię, Piotrze Gdy schylał się po nie, dziabnąłem go szablą po szyi Był maj, a o tej porze nie ma potrzeby przesiadywać w polu Skądeś pościągano kilka dziewcząt Gdyby nie te ręce, tobym może mógł Gdy spojrzałem na wygwieżdżone niebo, Wielki Wóz, stojący z wieczora nad wierzbami, wjechał na wierzchołek sadu Na progach domów, w ogródkach z malwami, stały kobiety z dziećmi na rękach I sad, i pole za sadem, domy za polem, złote wzgórza i za złotymi wzgórzami jeszcze coś i jeszcze Jak już przyjdzie do czego, będę przymykał oczy Żeby ani tobie, ani mnie nie zjawiał się więcej Stach Jak to nie ma? Jest i musi być Poza tym między nami, po prawej stronie ścieżki, był staw, a raczej ustałe rozlewisko, jakie pozostało po niedawnej powodzi Tam u nich po śmierci - czarne białym bywa, kwadratowe - kołem, a koślawe - prostym