pkp opoleMimo woli stanąłem na baczność Próbowałem go pocieszać Wtedy zamykając jabłko w dłoni i patrząc po kolei na każdego z nas, na naszą broń, buty i uniformy, opuścił głowę Trwało to zresztą krótko, bo chłopak i Hela, biegnący przed nami, już nas nawoływali Z najniższej gałązki zerwałem jabłko i obcierając je z jesiennej mgiełki, wyciągnąłem z nim rękę za płot Miało najwyraźniej przepuklinę I jeszcze raz wypiliśmy Mojżesz podchodząc do wozu rozwiązał plecak, sprawdzając, czy pozbierał wszystkie drobiazgi Hela widząc te bociany zaczęła chichotać, podtrzymując obydwiema rękami coraz większy brzuch Nie rozeszliśmy się jednak do domów, żeby te dwie - trzy godzinki wygodnie przedrzemać Rozmyślając o tym wszystkim, nie zauważyłem nawet, że od strony lasu ktoś się zbliża do mnie ON Obeszliśmy je dookoła A w basach dlatego, żeby było widać, żem calutki z nich i ze skrzypiec jeszcze, z rodzinnej muzyki