allego
 allego
Poza tym wstając wcześniej niż codziennie, chciałem zobaczyć dom Heli, kiedy jest zamknięty na skobel i cały w śnie Częściej od Mojżesza częstowałem go machorką, łykiem spirytusu i kawałkiem jabłka, i wtulając się niemal w Mojżesza, żeby do Stacha nie wyciągać nadaremnie ręki, bałem się o tego klarnecistę Był maj, a o tej porze nie ma potrzeby przesiadywać w polu Wychodząc z tego prawie kurnego domu, poradziłem kobiecie, żeby natychmiast kiedy zjawią się w okolicy Niemcy, zaniosła dziecko do ich lekarza Stałem przy łóżku wyprostowany, mając ciągle wyciągnięte ręce Siedział na nim wyprostowany, jakby go od tyłu przywiązano do dębczaka Nawet więcej niż wszystko Głaskano go po rękach, klepano po plecach i częściej niż ze mną trącano się z nim szklanką - Nic nie wymyśliłem Zahamował i nie złażąc z siodełka, zatrzymał się tuż przede mną Już mieliśmy wyjść spod leszczyny, żeby wstąpić do najbliższego domu, gdy tuż przy lesie spostrzegłem mały staw o czarnej paprociowej wodzie i stadko gęsi na nim I o Mojżeszu jej opowiadałem Pod wysokim, wymytym przez rzekę brzegiem, zasłaniającym od wiatru, stał Jasiek, trzymając krótko przy pysku karą trzylatkę Jabłka zebrane do zanadrza i kieszeni zsypywałem przez lufcik do pustej piwnicy, aż dudniło Zanim na powrót spiknąłem się z Helą, gdzieś w połowie kwietnia, wracając znad rzeki, spotkałem Marysię