hyundai plPochylając się nad jego ręką z zegarkiem, dotknąłem go palcem Pośrodku niej, na zbitej z desek platformie, stała żydowska kapela I zamilkłem bijąc się w piersi Ranę zaszyliśmy ciasno cieniutką witką Przy szynkwasie mignęła mi biała niemal czupryna chłopaka zza wody A jak twierdził Stach zza wody, wedle opowieści zabijaków z jego wsi, urwanych ze stryczka rzezimieszków, taki smak miał ostatni łyk wódki podawany przez kata pod szubienicą I stałam tu długo, prawie do północy I sam tam poszedłeś Przyciągając ją do siebie, szeptałem: I ciągle podśpiewując i goniąc za sobą, wpadliśmy do izby, aż stęknęły pchnięte ramieniem jednoskrzydłe drzwi I zachciało mi się wyjąć te dwa żywe stworzenia z jabłek i ucałować pod jutrznią I jeszcze niepotrzebnie pomyślałem wówczas o Jaśku I modliłam się, żeby nikt nie nadszedł, żeby sztylet był ostry, żeby w jego serce wszedł po rękojeść Gdy cofnęliśmy się w las, nadal krążył nad nami, ostrzeliwując lasek z karabinu maszynowego Jakoż wieś, zakutana po okapy w słomę i w zsypane za wiklinowe płoty zgrabione jesienią liście, bojąc się, że pierzyny trzymane przez całą zimę w skrzyniach i w zaduchu zaparzą się i zetleją, wynosiła je na ganki i pod sady