pralki przemysloweWojna przecież I sztylet jest czysty Nie dasz rady sam Słyszałem jeszcze śmiech i przekleństwa Jaśka próbującego je dopędzić na karej trzylatce I tańczyliśmy za te pieniądze, i kupowaliśmy dziewczynom całe tabliczki czekolady, i pociągając je za warkocze, całowaliśmy je po kątach, pod sadami, nad rzeką, w łąkach, w szeptające zdrowaśki usta Nie można - Może i ON, synu - Co się stało, Piotrze? Na kogoś tak gwizdał? Kto tu był? Słyszałam, jak uciekał po sianie i po słomie Obok mnie klęczała Hela Kroczek po kroczku przytupywałem za nią Dopiero wtedy otworzyłem oczy Głaskano go po rękach, klepano po plecach i częściej niż ze mną trącano się z nim szklanką Pogwizdując i idąc gęsiego, gdyż brzeg był urwisty, podmyty przez rzekę i ścieżynka ledwie w nim wybita, doszliśmy do brodu I nikt mi w tym nie pomagał