quotwesela kaliszquotNawet do ciebie, Helu Naftowa latarnia o skręconym do fioletowej ćmy płomyku wisiała na wbitym do stragarza bronnym gwoździu - Tuż po nim widziałem Stacha strzelającego z rewolweru do nadrzecznej osiki W lusterku drgnęły białe, prawie wapienne wargi Z kolei rozmowa zeszła na Marysię i na Helę W nocy nasmarowaliśmy je rzepakowym olejem i okręciwszy w szmaty, zakopaliśmy naszą broń koło studziennej cembrowiny Po babsku plotłam Od razu za progiem, skomląc z uciechy i skacząc mi na piersi, przyplątał się do mnie pies Tylko żeby miejsca było dużo, wiesz, na twój warkocz Zagrasz nam, Mojżeszu? Z kur i z domowego ptactwa, które Jasiek potrafił zbierać z grzędy do worka jak przejrzałe jabłka z gałęzi, że ani jedna nie gdaknęła, przerzuciliśmy się na pierzyny Zugsfürer, siedzący za mną, wiercił się niespokojnie, ale gdy do mojego śpiewania dołączył się kapitan i Hela, również on zaczai przytupywać do taktu Ptaka byś trafił w locie