skoda
 skoda
Było to widoczne, chociaż te dwa żywe stworzenia nie były wiele większe od zerwanych jabłek Jak zwykle, przyzwyczajeni już do tego, zbudziliśmy się skoro świt Widząc, że się rozbieram, siadła na ziemi i szybko rozsznurowała trzewiki i ściągnęła przez głowę sukienkę W naprężonych brzuchach grały im śledziony Wszystko stało w przydymionej, parującej rosą jutrzni Prosił o wodę - A to Wzdłuż piersi i wzdłuż pleców Tylko cal po calu, niemal piórko po piórku, wspierając się na piętach i na łokciach, przysuwałem się do Heli Podszedłem do matki i obejmując ją wpół, uniosłem znad ziemi Piliśmy wprost z butelki Mało dzisiaj takich Obejmując mnie i ściskając ze wszystkich sił, spojrzała na mnie jakby przez sen znad kołyski z tego pierwszego i ostatni raz zwiastowanego jej macierzyństwa