bazar kolo warszawy
 bazar kolo warszawy
- Jaki znów ON? Cóżeś ty wymyślił? Lecz nie mógł dosięgnąć Zrobiłem krok w stronę drzwi, ale Pawełek przytrzymał mnie za rękaw Myślałem jeszcze, że ojciec z matką wyszli do sąsiadów Przez ostatnie dni przed ślubem upadałem ze zmęczenia i wchodząc do stodoły koło północy, ledwie przyłożyłem głowę do poduszki, zasypiałem natychmiast - Taki wróbla i po ciemku trafi w oko Spod wierzb, pod którymi kręciło się coraz więcej pijanych, ktoś nas znowu wyciągnął do bufetu Tam gdzie nad wierzbami niebiosa się obniżały, miecz je rozcinał aż do wiosennej zorzy Nagle wśród tańczących mignął mi znajomy warkocz Napominany przez starego, wybrałem się do lasu jeszcze przed jutrznią Bałem się jednak, że jeśli sięgnę ręką po kurę, po końską uzdę, naruszę stajenne i kurne okolice Jaśka Jak za Jaśkowych czasów zapachniał mi rosół i gotowane mięso - Nic nie wymyśliłem To mówiłem: - Tyś zabił, ty, ty, ty! - do siebie, do tego drugiego siebie, który wziął z rąk Mojżesza i Stacha osikową twarz i ubrał ją sobie potajemnie