skapiec
 skapiec
- Już się robi, Piotrze I ty pewnie też ją widzisz, ale nie chcesz mi powiedzieć Rozlewisko nic było głębokie, ale jego ilaste dno czerniało, jakby było wyłożone dębowymi klepkami Poczerniał na amen z niewyspania w tym nieustannym marszu Miał spierzchnięte wargi i pić mu się chciało Do samej śmierci będziesz dziewczyną Próbowali go wykurzyć z jamy, rozpalając nad wylotem do niej ognisko Rozkopując po ciemku siano, wybierałem z niego złote renety, upychając nimi kieszenie i zanadrze Odrzucając poza siebie wyssane resztki woskowiny, zacząłem wycinać szablą niżej położony plaster Spojrzałem na moje ręce leżące obok srebrnej łyżeczki A jak cię utuczą, przyjdę do ciebie