cannes 2007
 cannes 2007
Zresztą czas był ku temu najodpowiedniejszy Przed nim, również na koniu, środkiem nieba, w koralach, w wyszywanym gorsecie, w krakowskiej spódnicy, w sznurowanych wysoko butach, galopowała na karej trzylatce wdówka Większa dwukrotnie od tej, w której mieszkaliśmy na co dzień, przypominała mi zawsze zakątek rozebranego drewnianego kościółka z toczonym przez korniki aniołem lub świątkiem czy też ośródkę sobótkowego lasu W rzece też ją widzą A myśmy nikogo nie zabili2010 Wskazałem na lustro A odchodząc widzieliśmy się przez cały czas w stawie nagim od naszego ciała, bo jeszcze nie wytrzeźwieliśmy całkiem z tego snu na strzesze i co chwila, odwracając głowy, spoglądaliśmy za siebie W tej wsi pośrodku stała murowana poczta A goniłem cię tylko tak, z uciechy choćbyś mnie całował po rękach i po nogach całował i ze złożonymi rękami, na kolanach obszedł całą stodołę, modlił się, i śpiewał wszystkie kościelne pieśni Bez jednego piórka, goluteńką, ociekającą tłuszczem gęś położyliśmy na zerwanych paprociowych liściach Ratowały nas trochę jabłka i pełne fioletu damaszki