czkafka
 czkafka
Stuknąłem ich łbami Z tej osiki, spod jej nieruchomych liści, z ust uciekających od dziewczęcych pocałunków, usłyszałem: Gdy weszliśmy na piaszczystą łachę, zdeptaną przez wracających wcześniej od nas z festynu, ciągnącą się aż po wiklinę na tamtym brzegu, nachylając się nad wodą i czerpiąc ją garściami, przemyliśmy twarze Ale ja go widziałam inaczej Zanim przetarłem twarz i wyplułem ziarno, ona była na równych nogach Ale gdyśmy szli na ćwiczenia do lasu lub nad rzekę, nie dokuczałem im zbytnio Zdawał sobie sprawę, że jest ranny Byle tak na wojnie Ostrożnie, żeby nie urazić jego, Mojżesza, tej modlącej się kobiety i siebie, i jeszcze tej twarzy utajonej w rdzeniu każdego drzewa, ułożyłem Stacha na trawie pod wierzbą Wojna przecież Nawet raz, wychylając się z lasu, nie mogliśmy dać sobie rady z oszalałym Szwabem Konie, najpierw wałach, a później kasztanka, przestępowały z nogi na nogę i podnosząc coraz wyżej łeb, rżały On tak samo musiał to powiedzieć, jak ja cię bić