mondeo 1 8
 mondeo 1 8
- O Boże, Piotrze Nie pomagało bowiem ani przymykanie oczu, ani wspominanie tego małego Piotrka w trzyćwierciowych portkach, z oberwanym rękawem koszuli, włażącego na wszystkie topole po gniazda gawronie, zeskrobującego sypiący się na policzkach puszek butelkowym szkłem i piaskiem Widząc to matka, już przy butelce postawionej przez sołtysa, wyjaśniła wszystko Gdy się dowiedziano, że to właśnie Mojżesz strącił nad Tarnowem niemiecki samolot, przyglądano mu się jak świętemu Jerzemu, który nagle uciekł z witraża parafialnego kościoła i zjawił się w naszej izbie - Ale ja teraz chcę To się mu nie sprzeciwiałem Po prawie jasnym niebie, przypominającym nadrzeczny piasek czy też nowo narodzone jagnię, wlókł pomordowanych za nogi, wiązał ich rzemieniami i drutem i wrzucał do wody zarzuconej złotymi i czerwonymi jabłkami Jakoż przez trzy ostatnie niedziele, ćwicząc chłopców nad rzeką i w lesie, nie miałem czasu wyjść z nią nad wodę lub chociażby przejść się przez wieś Nie dlatego że ci nie wierzę A jak już wyczują, spod siana wyłażą, spod pierzyn i spod baranic i na śpiączki do niej przez pola, przez łąki nieomylnie lezą - dorzucił Stach, siadając na ławeczce Pod wierzbami, jak w noc wigilijną, stała łuna, zażgnieta od zielonego nieba, białego próchna i czarnej huby Po rozrzuconych kościach nie było ani śladu