awans zawodowy nauczyciela stazystyTeraz obydwie z matką kręciły się koło blachy, zaczyniały chleb, doiły krowy, darły pierze Ale myśmy już wchodzili na platformę, podchodząc do muzykantów Rozpłakała się z radości - Boże święty, jaki ON? W polu i w lesie, nad rzeką i w rzece, w czasie snu i w czasie obiadu - To jak to było, powiadasz? On przy masingwerze, łapska na rączce, takie z mięsa łapska, wielkie jak piwonie, jak cielęce łby, a ty trawą do nich podpełzasz na brzuchu? A gdyś je już ujrzał na tym masingwerze i rosły ci w oczach do byczka, do wołu, toś się wsparł na łokciu i tę kochaneczkę uniosłeś nad głową i chlasnąłeś po nich? A dwóch pozostałych czemuś nie zarąbał? Takeś ich zostawił, nawet nie draśniętych? Toś źle zrobił, synku I podrzucić go do powały nie mogę Ubrani w jeszcze mokre łachy, obsychaliśmy w słońcu A takie jabłko to król Sadowiąc Hele pod nasłonecznioną wikliną, przypomniałem sobie, że jestem całkiem nagi - A chciałbyś, żeby nam zagrał? Ale jakoś mi to rozmawianie nie szło Dumając, jakby tu przejść rzekę, przypomniałem sobie, że wchodząc w wiklinę, przechodziliśmy przez drogę, obok której biegła linia telegraficzna Jabłko czy też berę