dear mr presidentTo jak nie powiedziałem: - Tyś zabił To samo było z dzieleniem jabłka na trzy części, zerwanej rzepy, z piciem spirytusu z manierki Szliśmy spory kawałek wikliną, szukając polanki Żeby mi przestał dokuczać, musiałem postawić na kowadle butelkę gorzałki i obok na przekąskę spore pęto kiełbasy - Toś jadł więcej i częściej ode mnie - Dobrze, Helu, przyrzekam W godzinę później, rozebrani do golasa, myliśmy się nawzajem w wyniesionej do drugiej izby balii I z którąkolwiek z dziewczyn tańczyłem, każdej mówiłem: Kto wtedy będzie śpiewał w chórze? I kto mi powie za ciebie, na coś chciał to jabłko? Wójt, starszy, brzuchaty chłop, podobny trochę do naszego proboszcza, częstował nas samosiejką Przewracaliśmy się z boku na bok A ponieważ oczy miałem zamknięte, mogę powiedzieć, że moje ręce pierwszy raz widziały i pierwszy raz słyszały