bochenek
 bochenek
Z obliczeń wynikało, że idąc na przeprostki w domu znajdziemy się za parę dni Gdy w nizince ciągnącej się za rozlewiskiem, zarośniętej sitowiem, skrzypem i podbiałem, ucichł tętent oddalających się końskich kopyt, podnieśliśmy się z kukurydzy Po czym przeciągnęła się w ramionach, podniosła się na łokciach i pochylając się nade mną, poczęła, najpierw małym palcem i tak po kolei wszystkimi, płoszyć z mojej twarzy przestrach Skądeś pościągano kilka dziewcząt - Bój się Boga, synku, a na co ci tyle boćków? Jeden wystarczy na pięcioro wnuków U olszyny pani I już miałem wziąć to kruche stworzenie, gdy spoglądając na moje wyciągnięte ręce, zobaczyłem dłonie listonosza, sołtysa zza wody, policjanta i wszystkich zabitych przeze mnie Jak się zaczną wesela, to codziennie będę z nimi Jego szabla, ścinając leszczynowe witki, dosięgła warkocza Stach pomógł mu wskoczyć na schodki Przypatrywałem się, jak pod ośnikiem, dłutem i heblem kowala wysuszone do samej ośrodki, do ostatniego oddechu żywicy drewno nabiera koloru miodu, rozkrojonej dyni, czerwonego jabłka I bałam się przyjść Zerwaliśmy się z ziemi i zbiegliśmy do nich na łeb na szyję