w pustyni i w puszczy burza piaskowaPowiedz Starałem się więc jadać go coraz mniej, obywając się ziemniakami, kaszą i grochem - Król! Król! Królewskie dziecko! - Jak mi podasz, powiem Z orkiestrą u czoła ruszyliśmy do koszar Milczeliśmy ćmiąc tytoń i osłaniając ogieńki garściamiKandyty (niem Powiadam ci, jeszcze nigdy nie widziałem tyle chleba A teraz już chodźmy stąd Gdy ptak podzielony na kawałki podskakiwał w kipiącym garnku, pomagaliśmy mu, śpiewając najmilsze sercu kolędy Zresztą spocone do żółtej siary konie szarpnęły wóz, wciągając go pod młodziutki sad - Aż kim tańczysz? Z Marysią? Niby wszyscy wiedzieli, jak się zielenimy, jakie ptaki w naszych koronach wiją gniazda i które zwierzęta przychodzą do nas, żeby się wyczochrać o nasz grzbiet, ale nikomu nie udało się, nawet na chwilę, wejść w nas i sumiennie w naszych okolicach się rozejrzeć To się mu nie sprzeciwiałem